|
|
|
| <<< Strona główna | |
| <<<
Z życia naszej Wspólnoty
|
|
Jesteśmy małżeństwem od 14 lat. Mamy córeczkę Kasię, która ma 11 lat. To, że się spotkaliśmy i pokochaliśmy, zawdzięczamy Bożej Opatrzności i Matce Bożej. Oboje od dziecięcych lat modliliśmy się do Maryi o dobrego współmałżonka. Na rok przed naszym ślubem byliśmy na pieszej pielgrzymce w Częstochowie. Klęcząc przed cudownym obrazem powierzyliśmy Matce Bożej całe nasze życie. Czuliśmy id tej chwili, że jest blisko nas i we wszystkich nam pomoże. W Pobraliśmy się 26 czerwca 1993 r. Po ślubie pojawiały się różne trudności, a to z pracą, a to z mieszkaniem. Oboje do tej pory mieszkaliśmy poza Wrocławiem. Zawsze jednak z Bożą pomocą udawało się pokonać wszystkie trudności. Bardzo boleśnie przeżyliśmy śmierć naszego pierwszego dziecka, Przemka. Mimo ogromnego bólu nigdy nie mieliśmy jednak pretensji do Pana Boga o to, co się stało. Wierzyliśmy mocno, że jeżeli będzie chciał, byśmy mieli potomstwo, to tak się stanie. Modliliśmy się i czekaliśmy. To oczekiwanie bardzo nas do siebie zbliżyło. Przekonaliśmy się że potrafimy być dla siebie naprawdę wsparciem. Po dwóch latach urodziła się Kasia. Do dziś pamiętamy radość tamtej chwili. Nasze życie chrześcijańskie toczyło się podobnie jak wieli innych ludzi. Staraliśmy się czynnie brać udział w życiu Kościoła, jednak brakowało nam jakiejś głębszej formacji. Studiując teologię na Papieskim Wydziale Teologicznym spotkałam ojca Kazimierza Lubowickiego. Od samego początku jego wykłady cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Ojciec po prostu mówił takie rzeczy, którymi żyliśmy na co dzień w naszych małżeństwach i rodzinach. Osobiście z Ojcem Kazimierzem poznaliśmy się podczas podpisania indeksów u Ojca w parafii. Indeksów było ponad sto, więc zawieźliśmy je całą rodziną. Ojciec Kazimierz, podpisując indeksy opowiadał nam o Wspólnocie Rodzin Katolickich "Umiłowany i umiłowana" i zachęcił nas, byśmy do niej należeli. I tak się stało. Od trzech lat jesteśmy we Wspólnocie. Dziś możemy powiedzieć, że należenie do wspólnoty to ogromny dar. Dzięki niej poznaliśmy wspaniałych ludzi, którzy autentycznie żyją blisko Pana Boga. Ciągle ujmuje nas ich serdeczność, otwartość i chęć pomocy innym. Ogromnie jesteśmy wdzięczni Ojcu Kazimierzowi, dzięki któremu odkrywamy krok po kroku, czym jest nasze powołanie małżeńskie i rodzicielskie. Nie bez znaczenia jest dzień naszych spotkań wspólnotowych, piątek. Po całym tygodniu różnych spraw spotykamy się by zatrzymać się i zaczerpnąć u "źródła" (adoracja, Msza Św., brewiarz, konferencje Ojca Kazimierza). Ostatnio ważnym czasem dla nas były rekolekcje w Maniowych. Był to czas modlitwy i odpoczynku, a także lepszego poznania naszych przyjaciół ze Wspólnoty. Kasia chętnie spędzała czas z dziećmi, nawet po kilka godzin dziennie. Wzruszającą chwilą dla nas było odnowienie przyrzeczeń małżeńskich. Po latach, ze łzami w oczach, ślubowaliśmy sobie na nowo miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Sercem przepełnionym wdzięcznością dziękowaliśmy Panu Bogu za przeżyte wspólnie lata i za Kasię. Jesteśmy we Wspólnocie krótko i ciągle się czegoś uczymy, wiele poznajemy. Wiemy na pewno, że chcemy w tej Wspólnocie, z naszym Ojcem, być jak najdłużej. Czujemy się tu szczęśliwi i bezpieczni. Elżbieta i Ryszard Waścińscy artykuł
ukazał się w Królowej Pokoju nr 6 (110) - wrzesień 2007 |