<<< Strona główna |
<<< Z życia naszej Wspólnoty
Z życia naszej
Wspólnoty

 

Rekolekcje Wspólnoty

"Umiłowany i umiłowana"


Wieś Maniowy na Podhalu to urocze miejsce z widokiem na zalew Czorsztyński i Słowackie Tatry. Życzliwy ojciec Proboszcz Tadeusz Dybel, kościół pw. św. Mikołaja, kaplica, grota Matki Bożej, stacje Drogi Krzyżowej, rozległa przestrzeń, huśtawki dla dzieci, a dookoła szereg turystycznych i religijnych atrakcji - pojechaliśmy do Maniów na rekolekcje już trzeci raz.

W ciągu roku uczestniczymy regularnie w całym cyklu formacyjnym, wakacje jednak są dla życia duchowego szansą szczególną - człowiek oderwany od pracy i codziennych obowiązków, otwarty na piękno przyrody, może spotkać Boga jakże inaczej i pełniej. Dlatego planowanie letnich rekolekcji jest dla nas zawsze sprawą priorytetową - inne plany dostosowujemy do terminu rekolekcji. Już od 2 lat ze względu na liczbę uczestniczących rodzin, zmuszeni jesteśmy przeżywać je w 2 turnusach. Z jednej strony jest to pewnego rodzaju trud, bo nie można spotkać się ze wszystkimi, z drugiej zaś istnieje większa szansa pogłębienia relacji między mami.

W 1 turnusie (od 2.07. do 12.07.) uczestniczyło 20, w drugim (od 16.07. do 26.07.) 21 małżeństw. W tym miejscu należą się szczególne podziękowania Ojcu Kazimierzowi, który przez miesiąc wytrzymał z nami i pośród naszych dzieci, czuwając nieustannie, aby z jednej strony zrealizować plan zajęć, z drugiej zaś, byśmy po całym roku pracy mogli też trochę odpocząć, nacieszyć sobą nawzajem, swoimi rodzinami i dziećmi.

"Co zrobić, aby nasza rodzina była miniaturą Kościoła Świętego?" to temat, nad którym w codziennej homilii pochylał się nasz Ojciec, otwierając nam oczy na piękno, wielkość i świętość Kościoła, który jest takim mimo swej grzeszności oraz na wielkość naszego powołania małżeńskiego i naszą odpowiedzialność za całą wspólnotę Chrystusowego Kościoła. Wiele cudownych myśli, konkretnych podpowiedzi, zadumania, z których wyłania się coraz jaśniejsza świadomość, że prawda o Kościele jest taka, jaka jest prawda o jakości miłowania w naszych rodzinach. Bo Kościół składa się z małych kościołów domowych. Przypatrywaliśmy się więc, jak Chrystus postępował, by Kościół mógł się urodzić, starając się dobrze zapamiętać, o jakie postawy w naszej miłości małżeńskiej i rodzinnej mamy zabiegać, by i nam udało się pod dachem naszego domu taki domowy kościół utworzyć. Jak Bóg wybrał lub Boży, tak każdego dania mąż i żona muszą wybierać siebie nieustannie każdego dnia, by móc kochać, czuć i myśleć o sobie nawzajem jak On: "mój lud". Podobnie jak Chrystus, tak i my winniśmy służyć sobie nawzajem, miłując :do końca", chwila po chwili oddając swoje życie dla innych. Wzorem Chrystusa, który Piotra - opokę - pytał, czy wierzy i czy miłuje, my również każdego dnia pytać musimy samych siebie o jakość naszej wiary i miłości. "Miłość małżeńska jest kluczem do zrozumienia nauczania Kościoła" - myślę, że pojęliśmy to głębiej niż dotychczas. Wreszcie odpowiedzialność za wiarę i religijne wychowanie dzieci. "nie możecie zatrzymać się na horyzoncie kresu swego życia. Bo wasze dzieci, poniosą w sercach i umyśle wartości w następne pokolenie. Wychowując dzieci, kształtujecie bowiem świat, który nadchodzi". W klimacie takich oto rozważań upływały kolejne dni.

Plan dnia podobny był do tego z lat ubiegłych. Po śniadaniu Jutrznia - wspólna, odmawiana na chóry liturgiczna modlitwa dania. O godz. 9.30 gromadziliśmy się na rozważaniu Słowa Bożego z danego dnia. Krok po kroku, słowo po słowie uczyliśmy się pochylać nad tekstem Pisma Świętego, odczytując go najpierw w kontekście ogólnym, a potem w kluczu małżeńskim. 

O godzinie 10.15 wspólna kawa i herbata, czas na radość bycia razem, wspólne rozmowy i refleksje. Cieszyliśmy się, że tak chętnie przychodzili wszyscy, nawet ci z małymi dziećmi. Przecież mogliby w tym czasie odpoczywać w swoich pokojach. Przypominały mi się wtedy często słowa dawnej oazowej piosenki - "Zobaczcie, jak jest dobrze przebywać razem z braćmi". Rzeczywiście - doświadczenie prawdziwej wspólnoty z ludźmi kochającymi szczerze Boga jest cudownym doświadczeniem wiary. O godz. 11.30 rozpoczynała się Eucharystia. Oprawa muzyczna biła wszelkie rekordy, bowiem uczestnikami diakonii muzycznej były wszystkie dzieci. Starsze śpiewały, a maluchy, każdy na swoim instrumencie, wystukiwały rytm. Ani Koronczok, która była opiekunem tej grupki, udawało się fantastycznie panować na tą czeredą maluchów, przejętych do głębi swoją rolą.

Przeżyciem szczególnym była jak zwykle adoracja Krwi Pańskiej, Ileż tkliwości i wdzięczności budzi się w sercu człowieka, gdy stojąc przed pełnym kielichem, w którym czerwieni się Krew Zbawiciela, uświadamia sobie ogrom bólu i cierpienia, jakie Jezus ofiarował dla szczęścia każdego nas. Patrzenie twarzą w twarz, na odległość oddechu ... Niesamowite!

Przez 2 kolejne noce odbywała się również, jak co roku, godzinna adoracja indywidualna dla każdego małżeństwa. Przeżycie piękne, niepowtarzalne: sami, we dwoje, z całą historią naszej miłości, z całym jej blaskiem i wszelkimi niedomaganiami, z wdzięcznością, uwielbieniem i prośbą za nas, za Wspólnotę, nasze rodziny, dzieci i wszystkich tych, którzy tej modlitwy potrzebują. Jak mocno czuje się wtedy, że nasze małżeństwa są w Jego ręku, że są Jego własnością, że nasza miłość, którą sobie nawzajem ofiarujemy, to tylko promieniowanie tej miłości, która jest w Nim - Białym Chlebie cichym i pokornym jak Baranek.

Okres od obiadu do kolacji był czasem wolnym. Staraliśmy się jednak być również i wtedy w miarę możliwości razem, cioć po kilka małżeństw. Cele wypadów były różne, uwarunkowane wiekiem, kondycją i możliwościami dzieci: Zakopane, a zwłaszcza Krzeptówki, które odwiedzaliśmy kilkakrotnie, grób ks. Drozdka, niedawno zmarłego kustosza tego Sanktuarium, ołtarz przy którym górale składali hołd Janowi Pawłowi II, stary cmentarz, Ludźmierz, Centrum Oazowe w Krościenku i Kościół Dobrego Pasterza z grobem Sługi Bożego Ks. Blachnickiego, Stary Sącz z relikwiami św. Kingi, zachowanym ołtarzem ze spotkania z Papieżem i muzeum Jana Pawła II. Młodsi porywali się też często na wędrówki górskie, realizując trasy naprawdę ambitne.

  Po kolacji godzina adoracji Najświętszego Sakramentu, o 21 Apel Jasnogórski z rozważaniem przygotowanym przez wyznaczone rodziny i krótkie słowo Ojca o wspólnocie. O 22 dla chętnych codziennie odbywała się projekcja filmu o kolejnych latach pontyfikatu Jana Pawła II. W ten sposób przypomnieliśmy sobie wiele ważnych wydarzeń oraz papieskich słów.

 W przedostatnim dniu, dorocznym zwyczajem, każda para odnawiała swoje przyrzeczenia małżeńskie. Wychodziliśmy przed ołtarz po kolei, zaczynając od najstarszych. Tym razem była to Bogusia i Tadziu Szrederowie ze Szwecji, małżeństwo z 34-letnim stażem. Najmłodsi szczęściem małżeńskim cieszyli się od 2 lat.

W tym dniu nasze dzieci z własnej inicjatywy, przygotowane pod czujnym okiem Ani Koronczok i poprzebierane dzięki pomysłowości niezawodnej Reni Chodorowskiej, zaprezentowały program artystyczny, który wniósł w serca rodziców wiele radości i autentycznego podziwu.

W drodze powrotnej była oczywiście Kalwaria Zebrzydowska i Wadowice.

Jeszcze raz z całego serca dziękujemy naszemu Ojcu za wszystko!

Ewa i Jarek Sołeccy 

artykuł ukazał się w Królowej Pokoju nr 6 (110) - wrzesień 2007